Rodzinny blog finansowy

W drodze do wolności finansowej

By on Marzec 12, 2017 in WYNIKI PSO with 1 Comment

Kilka dni temu przeprowadziłem bardzo ciekawą rozmowę z panem Januszem. Pan Janusz był bardzo zainteresowany tym, abym publikował na moim blogu rekomendowany przeze mnie sposób zarządzania całymi oszczędnościami.  A nie tylko ich częściami, z podziałem na poszczególne produkty, takie jak IKE, IKZE, rachunek maklerski, akcje, DFE czy fundusze inwestycyjne.

Inspirująca rozmowa

Naszą bardzo długą rozmowę, za i przeciw, postanowiłem zakończyć stanowczą odmową.  Uzasadniłem ją tym, że bardzo trudno jest przewidzieć jakiś uniwersalny przypadek.  I podsumowałem, z miną Greka/Sheka, mówiąc:  — Sytuacja niemal każdego inwestora jest inna.

Wtedy pan Janusz bardzo mnie zaskoczył, mniej więcej tak: – Panie Macieju, opisywaniem przeciętnych przypadków zajmują się niemal wszyscy inni blogerzy piszący o oszczędzaniu i inwestowaniu. Wszyscy pana konkurenci.  I zapewniam pana, że nie ma w tym nic ciekawego. Przypuszczam, że nikt takim przeciętnym przypadkiem nie będzie zainteresowany, ponieważ oni już znaleźli porady u innych.

No cóż, nie mogłem się nie zgodzić z tak oczywistym stwierdzeniem. Inni blogerzy już tę niszę opanowali. I pan Janusz kontynuował: – Ja chciałbym, aby pan opisał nieprzeciętny przypadek i podjął wyzwanie.

Pan Janusz nie chciał się przyznać, czy opisywany przez niego przypadek to on sam, czy czysta fikcja. Dlatego razem przyjęliśmy, że nazwiemy go PRZYPADEK WYJĄTKOWY, który w dalszej części przyjmie ksywkę PW.

A więc pan Janusz tak go opisał: PW ma 35 lat. Jego miesięczne dochody to 5000 zł netto. Przyjmijmy, że odkłada już na posag dla dziecka od czerwca ubiegłego roku, tak jak Maciej (wykorzystałem jeden z przykładów osób, które systematycznie oszczędzają w funduszach Skarbca po 250 zł). Może to być posag dla dziecka (które właśnie się narodziło), lub plan emerytalny. W obu przypadkach horyzont inwestycji wynosi 20 lat.

Zaczyna się więc bardzo przeciętnie.  Słuchając pana Janusza czekałem, gdzie ta bomba.

Pan Janusz powiedział: – Cierpliwości. I kontynuował: – PW ma 110 tysięcy oszczędności i tak chciałby zarządzać swoimi pieniędzmi, aby z jednej strony nie spaść poniżej 100 tysięcy (bo to dla niego żelazna rezerwa, a z drugiej bardzo mu zależy na osiągnięciu bardzo wysokiej stopy zwrotu.

Wtedy zadałem pytanie: – Jak wysokiej?

Pan Janusz kontynuował swoją podpuchę: – Bardzo, bardzo wysokiej.

Dopytałem: – Ile? 10, 15% w skali roku?

Pan Janusz kiwał przeczącą głową.

— Jeszcze wyższą? – Powoli zacząłem tracić cierpliwość.

Pan Janusz wreszcie doprecyzował: – Tylko trochę wyższą. Za 5 lat dojść do wolności finansowej, chciałby mieć milion złotych oszczędności.

– To chyba co miesiąc będzie pan odkładał po 10 tysięcy? – spytałem.

Pan Janusz odpowiedział: – Nie, nie, skądże. 20 razy mniej, czyli po 500 zł.

Wtedy powiedziałem panu Januszowi, co było dla niego dużym zaskoczeniem: – Wie, pan jak większość, prawie wszyscy doradcy, by panu odpowiedzieli: Takie rzeczy to tylko w Erze.

Pan Janusz się szeroko uśmiechną:- Czyli wierzy pan, że jest to możliwe?

Odpowiedziałem: – Jasne, że możliwe, ale bardzo trudne.

Pan Janusz: – Podejmie pan wyzwanie?

Odpowiedziałem, że Przypadek Wyjątkowy zbyt przypomina mnie, gdy byłem w jego wieku, iż z wielką przyjemnością podejmę się tego wyzwania.

Doprecyzujmy postawione przez pana Janusza wyzwanie:

110 tysięcy do zainwestowania, od czerwca ubiegłego roku odłożone w planie systematycznego oszczędzania 2250 zł i inwestowane w funduszu Skarbiec Akcja.

Celem PW jest posiadać jeden milion złotych za pięć lat i nie ryzykować zejściem oszczędności poniżej 100 tysięcy.  W planie posagowym chce osiągnąć średnią rentowność po 20 latach na poziomie 7% rocznie.

Przyjmijmy, że PW to ja, sprzed 15 laty, ale w teraźniejszości. A więc dalej będę pisał o nim jako PW, albo w pierwszej osobie.

Co więc robię na początek?

110 tysięcy do zainwestowania dzielę na dwie kwoty:

na żelazne 100 tysięcy, które powinno zostać w taki sposób zainwestowane, aby wartość inwestycji nie spadła poniżej tej kwoty.

nadwyżka  (kwota 10 tysięcy) powinna zostać zainwestowana przy maksymalnym możliwym ryzyku, jednak w taki sposób, aby strata z tej inwestycji nie przekroczyła 100%.

W związku z tym 100 tysięcy zainwestuję w jednostki uczestnictwa funduszu o minimalnym ryzyku strat. Wybieram fundusz UniLokata zarządzany przez Union Investment TFI i przyjmijmy, że jednostki zostaną nabyte po cenie z piątku 10 marca 2017 roku – po 117,95 zł.

Jakie będą moje następne kroki?

Chociaż jednostka tego funduszu podlega pewnym minimalnym wahaniom, to jednak do tego funduszu będę dopłacał co miesiąc po 250 zł (pozostałe 250 do planu systematycznego oszczędzania z horyzontem 20 lat). W związku z tym ewentualne ryzyko spadku jednostki (na krótki okres) będzie amortyzowane dopłatami w kwocie 250 zł miesięcznie.  Jeżeli natomiast spełni się scenariusz najbardziej prawdopodobny, to jednostka tego funduszu powinna rosnąć w bardzo umiarkowanym tempie, o około 0,5% kwartalnie.

Jeżeli spełni się scenariusz najbardziej prawdopodobny, czyli jednostka tego funduszu wzrośnie w okresie najbliższych 3 miesięcy o 0,5%, to w wyniku wzrostu jednostki (bez uwzględnienia dopłat) po tym okresie będę posiadał 500 zł nadwyżki (ponad koniecznie minimum oszczędności na poziomie 100 tysięcy). Co więcej, w ciągu trzech miesięcy dokonam 3 dopłat do funduszu po 250 zł, czyli za 3 miesiące będę miał nadwyżkę w kwocie około 1250 zł.

Co z tą nadwyżką zrobi PW?

To będzie zależało od tego, jaki będzie wynik inwestycji 10 tysięcy złotych, kluczowej dla planu osiągnięcia wolności finansowej za 5 lat.

To właśnie owa inwestycja 10 tysięcy złotych, oraz późniejszych dochodów z funduszu UniLokata i dopłat w kwocie 250 zł, ma być źródłem dochodów w wysokości 850 tysięcy złotych w okresie 5 lat.

Zajmijmy się teraz kwotą 10 tysięcy. W jaki sposób ją zainwestowałem?

Wybrałem instrument, który bardzo krytykuję i który nigdy nikomu nie polecam. Jednak to ja inwestuję, albo, jak kto woli postać fikcyjna – PW, czyli nikomu oprócz mnie tego instrumentu nie polecam. Poza tym moment jest wyjątkowy, o czym przeczytasz niżej.

Dlatego wybrałem instrument pochodny?

Aby skorzystać z tzw. lewaru. Gdybym inwestował bezpośrednio w akcje, w indeksy giełdowe i tak dalej, to aby osiągnąć dochód na poziomie 850 tysięcy złotych z inwestycji 10 tysięcy, lub dla uproszczenia miliona złotych, musiałbym pomnożyć inwestowaną kwotę prawie 100 razy w okresie 5 lat. To oczywiście jest teoretycznie możliwe, ale niezwykle trudne. Wymagałoby podejmowania bardzo wielu decyzji i skakania z kwiatka na kwiatek. I zbyt dużo pisania dlaczego na ten kwiatek wskoczyłem, dlaczego na tamten i tak dalej.  Co więcej, nie mam tyle czasu aby wyszukiwać takich kwiatków na łące, która ma powierzchnię co najmniej kilka hektarów.

To pierwszy powód, dla którego wykorzystam lewar, czyli instrumenty pochodne.

Niektóre lewary dochodzą do 100.  Co to znaczy? Że inwestując 10 tysięcy w instrument pochodny oparty na danym indeksie, notowaniom danej spółki, surowca, przy lewarze 100, będę trochę podobny do inwestora, który zainwestowałby w dany instrument bazowy kwotę 100 razy wyższą, czyli milion złotych. Ale ja oczywiście tego miliona nie mam. Bo w dniu dokonania inwestycji będę miał 10 tysięcy i 990 tysięcy kredytu (wirtualnego) – gdybym wybrał właśnie lewar 100. Aby osiągnąć sukces, wybrany instrument bazowy powinien wzrosnąć o 100%, a nie 10 tysięcy procent. To, że akcje jednej spółki wzrosną o 100% w ciągu roku, nie jest niemożliwe. I gdybym zainwestował owe 10 tysięcy w instrument pochodny oparty o akcje danej firmy przy lewarze 100 i akcje tej spółki wzrosłyby o 100% w ciągu roku, to na koniec powiedziałbym BINGO – mam 990 tysięcy dochodu i cel został osiągnięty, już po 12 miesiącach, a nie po 5 latach.

Jednak taki lewar byłby dla mnie zbyt duży.

Dlaczego? Bo ruch instrumentu bazowego w przeciwnym kierunku o 1% spowodowałby stratę na poziomie 10 tysięcy i wówczas musiałbym zamknąć pozycję, aby nie stracić całości wyjściowego kapitału.

Tak więc lewar 100 jest dla mnie zbyt duży, bo ruch o jeden procent w przeciwnym kierunku od oczekiwanego, jest zbyt ryzykowny, zbyt duże jest prawdopodobieństwo, że do takiego ruchu dojdzie, nawet przy scenariuszu, że akcje danej firmy wzrosną o 100% w ciągu roku.

A gdyby lewar wyniósł 20 lub 25?

Wówczas, aby nie wpaść w straty powyżej 100% (czyli maksymalny możliwy poziom założonej straty), będę musiał wycofać się z inwestycji, zamknąć pozycję przy ruchu instrumentu bazowego w nieoczekiwanym kierunku o odpowiednio 4% (przy lewarze 25) i 5% (przy lewarze 20). A ryzyko tak dużego ruchu jest oczywiście o wiele niższe niż 1%. I dlatego wybieram lewar 20.

Jaki instrument bazowy wybrałem Ja, a raczej PW? Nie akcje, ale indeks giełdowy.

Jaki? Nasdaq 100, czyli indeks odzwierciedlający notowania 100 największych korporacji na giełdzie Nasdaq.

Dlaczego wybrałem akurat ten indeks?

Głownie ze względu na treść listu, jaki Warren Buffett corocznie wystosowuje do akcjonariuszy Berkshire Hathaway .

W tym liście, wysłanym 2 tygodnie temu, napisał między innymi:

„Nie musisz być ekonomistą, aby zrozumieć, jak dobrze działał nasz system. Rozejrzyj się. Zobacz 75 milionów prywatnych domów, obficie rodzące plony farmy, 260 milionów samochodów, hiper-produktywne fabryki, wspaniałe centra medyczne, uniwersytety wypełnione talentem i tak dalej – to wszystko reprezentuje zysk netto Amerykanów względem jałowej ziemi, prymitywnych struktur i mizernej produkcji z 1776. Zaczynając od zera, Ameryka zgromadziła bogactwo warte 90 bilionów dolarów” – dodaje Buffett.

Osiągnięcia gospodarcze Ameryki przełożyły się na nadzwyczajne zyski dla akcjonariuszy. Podczas XX wieku Dow Jones wzrósł z 66 do 11.497 punktów, rosnąc o 17.320%. Do końca 2016 roku indeks ten dołożył kolejne 72%, a w styczniu 2017 roku po raz pierwszy przekroczył barierę 20.000 punktów. Zdaniem „Wyroczni z Omaha” jest „niemal pewne”, że w następnych latach akcje będą warte znacznie więcej niż obecnie. Sprawić to mają innowacje, duch przedsiębiorczości i obfitość kapitału.

Źródło: Bankier”

Gdy zapoznałem się z treścią tego listu, od razu przyszła mi na myśl historia z wcześniejszym listem Buffetta z marca 2009 roku.

Miałem wtedy wielką ochotę zainwestować na giełdzie, a nawet więcej, zainwestowałem w akcje KGHM kupując je po około 20 zł. Dokonanie tej inwestycji było dla mnie bardzo trudne i każdy kto pamięta atmosferę z tamtego czasu, wie doskonale dlaczego. Miałem to szczęście, że wycofałem się w 2007 roku i inwestowałem niewielką część moich oszczędności, około 10%.  Ale i tak miałem wielkiego stracha. Ale jeszcze bardziej bałem się tego, że ucieknie mi okazja stulecia.

Dzisiaj wiemy, że to była okazja, okazja 100-lecia. Dzisiaj wiemy, ile są warte akcje KGHM-u. Czy jednak skorzystałem choć w niewielkim stopniu z tej okazji?

Niestety nie, a wszystko właśnie przez list Warrena Buffetta, w którym napisał między innymi to, że gospodarka amerykańska „będzie w stanie ruiny w całym 2009 roku i prawdopodobnie dużo dłużej”.

Wtedy nie potrafiłem właściwie ocenić tych słów, napisanych przez „wyrocznię z Omaha”, wyrocznię, której słucha większość Amerykanów. I sprzedałem, przez Buffetta.

Nie wyciągnąłem właściwego wniosku, który powinien skutkować zupełnie innym moim posunięciem:

Skoro największy autorytet zwątpił w jakiekolwiek wzrosty na giełdzie, w to, że bessa skończy się w najbliższym czasie, którego posłuchało większość inwestorów, wyprzedając akcje, to kto miałby sprzedawać te akcje później, za miesiąc, za pół roku?

Wystarczyło zadać sobie te proste pytanie. I ja niestety go sobie nie zadałem, a postąpiłem jak sztubak, jak dupek.

Dzisiaj też zadałem sobie podobne pytanie po przeczytaniu listu WB.

Skoro „wyrocznia z Omaha” napisała dwa tygodnie temu, że  jest „niemal pewne”, że w następnych latach akcje będą warte znacznie więcej niż obecnie, to kto miałby akcje amerykańskich firm kupować za miesiąc lub za pół roku.

Dlatego właśnie wybrałem instrument pochodny oparty na indeksie Nasdaq 100 i postawiłem na spadki, czyli zająłem pozycję S. Wybrałem lewar 20 i zamknięcie pozycji, gdy indeks wzrośnie o 5% od poziomów z piątku 10 marca 2017, czyli dokładnie 2 tygodnie po publikacji listu.

Jakie jeszcze podobieństwa widzę w aktualnej sytuacji, do tej z niedalekiej przeszłości?

Przypominam sobie lata 2006 i 2007, Ty również cofnij się wspomnieniami do tamtych lat.

Największe obawy o kryzys finansowy wystąpiły dużo wcześniej niż doszło do faktycznego załamania notowań. Już w 2005 roku zaczęto o pisać ryzyku związanym ze zbyt pochopnie udzielanym pożyczkom hipotecznym. W połowie 2006 roku niemal powszechna była świadomość tego, że większość tych kredytów tzw. suprime (o bardzo wysokim oprocentowaniu) jest trefna, bo była udzielana bez żadnych zabezpieczeń,  na słowo honoru (na samo oświadczenie delikwenta, że ten ma zabezpieczenie pod spłatę kredytu).

I co? I nic.

Akcje na Wall Street rosły dalej, aż do połowy 2007 roku. Pamiętam, jak na początku 2007 roku pewien zagraniczny ekonomista tak skomentował tę zupełnie nieoczekiwaną sytuację: Skoro giełda ignoruje kryzys, ryzyko kredytów subprime, to znaczy, że rynek akcji, gospodarka USA jest o wiele silniejsza, niż nam się wcześniej wydawało.

Teraz jest podobnie. Przypomnij sobie opinie, na temat ewentualnego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii i później wyniku wyborów w USA. Przewidywano, że jeżeli dojdzie do Brexitu, a później, gdyby wybory przegrała Hilary Clinton, to będzie oznaczało koniec hossy.

Nic takiego się nie stało. Dzisiaj akcje są o wiele droższe.

Czy to jest dowód, że hossa będzie trwała dalej? Moim zdaniem wręcz przeciwnie, podobnie do okresu 2006/2007. Ryzyko rozpadu Unii Europejskiej i wzrostu protekcjonizmu na świecie, który zabiję wymianę handlową, ograniczy zyski przedsiębiorstw, jest najwyższe w historii. To, że Brexit został zignorowany, że tak samo wygrana Trumpa została zignorowana, chociaż zwiększają ryzyko tego, że następna będzie Holandia, lub Francja, o niczym nie świadczy. A raczej stanowi ostrzeżenie, że podobnie już było (2006/2007). I było zupełnie inaczej, niż interpretowała to większość.

Wróćmy do PW i jego planu osiągnięcia wolności finansowej za 5 lat.

Jeżeli efekt obecnego listu WB do akcjonariuszy, będzie podobny do tego, jaki dał efekt listu wysłanego dokładnie 8 lat temu, to zrealizuję zyski przy spadku indeksu  Nasdaq 100 o 20%.  To przyniesie mi zysk na poziomie 400% (dochód 40 tysięcy). Gdyby spełnił się wariant optymistyczny, będą dysponował kwotą około 50 tysięcy do agresywnych inwestycji, których końcowym efektem, za 5 lat, ma być około 850 tysięcy złotych.

W wariancie negatywnym, czyli utraty 10 tysięcy (spadku indeksu Nasdaq 100 o 5%), nadal będę (PW będzie) w grze. Oczywiście będzie o wiele trudniej, bo nadwyżki ponad 100 tysięcy – pochodzące z dopłat i z prawdopodobnych niewielkich dochodów z funduszu UniLokata – będą dużo mniejsze, niż obecnie.

Jeszcze powrócę do PSO w funduszu Skarbiec Akcja.

Skoro mam silne obawy o głęboką korektę, to dokonam przeniesienia połowy odłożonej kwoty z funduszu Skarbiec Akcja do funduszu Skarbiec Kasa. W efekcie tego moje oszczędności w PSO będą zainwestowane w 50% w akcje. Przez najbliższe co najmniej pół roku co miesiąc będę wnosił nowe składki do funduszu Skarbiec Kasa.

Tags: , ,

O autorze

O autorze: Autor bloga .

Subskrypcja

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do subskrybentów bloga, a otrzymasz więcej tego rodzaju treści.

1 komentarz

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Max von Bialystock pisze:

    Pan Janusz i Pan to typowi Polscy inwestorzy, nie majac pieniedzy chca zarabiac krocie. Na gieldzie inwestuje sie nadwyzki finansowe, ktore mozna stracic, bez nadzieji na odzyskanie. Dla zwyklego inwestora najlepsza, sprawdzona metoda jest systematyczne, dlugoterminowe oszczedzanie malych kwot w najtanszych funduszach indksowych (notowanych na gieldzie (nie zarzadzanych).
    Ps
    Ruchy dzienne kilku procentowe zdazaja sie czesto nawet na rynku obligaci, nie wspominajac o poszczegolnych akcjach. Podejrzewam, ze Pan Janusz stracil nadwyzke w mgnieniu oka (jesli ruh przeciwny byl taki jak zakladal; jesli wystapil szybki kilkunastoprocentowy, przy takim lewarze (powyzej 10krotnego – co sie zdarza), by musial glebiej siegac po rezerwy.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Top