Rodzinny blog finansowy

Miruna smażona na wodzie

By on Sierpień 19, 2016 in Kucharz Rybarz with 4 Comments

fba

Ryby – uwielbiam jeść, a jeszcze bardziej przyrządzać potrawy.

Prowadzę bloga finansowego, ale przecież skończyłem BIOLOGIĘ na UW i marzyłem o pracy jako ichtiolog.

Uwielbiam ryby, ale nie takie jak nam poleca Pascal – dostałem książkę za zakupy w Lidlu (Potrawy z ryb, czy coś takiego); przepisy tam zawarte, większość, są do d..py, bo wymagają stosowania przypraw o jakich nigdy nie słyszałem a tym bardziej nie wiadomo, gdzie je kupić. Wiadomo, trzeba było popisać się swoimi „tajemnymi” przepisami.

Moje przepisy na pewno nie są TAJEMNE.

Im prościej tym lepiej – to zasada jaką kieruję się w życiu, w przypadku potraw z ryb – im prościej tym smaczniej, bo ryby mają smak, swój smak.

Nie wolno dobrych świeżych ryb (lub zamrożonych bezpośrednio po połowie) faszerować przyprawami, na przykład przyprawą do ryb. To profanacja. Przypomniało mi się, jak kilka lat temu byłem w Sopocie i zamówiłem dorsza – był pomarańczowo, zielono, szaro, czerwony od potraw. Czy czułem uwielbiany przeze mnie smak dorsza? Sami znacie odpowiedź – równie dobrze mogli pod te wszystkie kolory schować dowolną rybę.  NIGDY nie stosujcie żadnych przypraw do ryb.

 

Czy dlatego, że jakiś marketingowiec wymyślił przyprawę do ryb ty masz ją kupować? Bzdura.

RYBY plus PRZYPRAWY – TO NAJCZĘSTSZY BŁĄD. Jedyna przyprawa to sól, plus kawałek „zielonego”.

Miruna – na dzień dobry

Kiedyś omijałem tę rybę z daleka. Dlaczego? Bo miała nieapetyczną skórę (nadal ma!).

Jak zacząć oszczędzać? Podejmij decyzję łatwą, prostą i niezobowiązującą

Ale teraz to moja ulubiona ryba – może dlatego, że mogę ją bez problemu kupić w osiedlowym sklepie.

Ma co najmniej trzy zalety: to ryba morska, głębinowa – nie hodowlana, żyje w najczystszych oceanach (poławiana jest u wybrzeży Chile i Nowej Zelandii) i jest bardzo tania.

Rzućcie okiem na moją mirunę. Niezbyt apetycznie wygląda ta jej skóra – to właśnie dlatego kiedyś nie zwracałem na nią uwagi.

14054783_1753913698215380_300306935_n

 

Kosztowała 24 zł za kilogram – bez glazury; nigdy nie kupujcie ryb z centymetrową warstwą zamarzniętej wody !

Napisałem, że tania. Zaje…. 24 zeta za czyste mięso, bez wody, w dodatku z ryby, która żyła sobie w głębinie oceanu. Ile kosztuje hodowlany łosoś? Dwa razy więcej. Ile kosztuje pstrąg z głową? 20 zeta.

A to przecież czysta „dziczyzna”, nie hodowlana.

Pamiętajcie – zero glazury. I jeszcze jedno: są dwie miruny na rynku gruba i duża (24 zeta) oraz mała i cienka (ok. 22 zeta).  2 złote więcej warto wydać.

OK. A teraz przepis. Najprostszy z możliwych.

Kawałek zamarzniętej miruny kroję na pół – aby zmieściła się na patelnię.

f2

Do patelni nalewam w proporcji 50/50 wody i oliwy z oliwek.

I smażę „na wodzie” (można dodać kolendry) – pamiętajcie zero przypraw, tylko sól.

f5

I po 15-20 minutach ryba gotowa.

Jaki sos?

f4

Polecam sos a’la Rogala – jogurt, cukinia starta na tarce (o wiele głębszy smak od ogórka i mniej wody), czosnek, plus (ew) kurkuma.

fbb

 

Danie gotowe. Niebo w gębie.

fba

Smacznego.

Tags: , ,

O autorze

O autorze: Autor bloga .

Subskrypcja

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do subskrybentów bloga, a otrzymasz więcej tego rodzaju treści.

Liczba komentarzy - 4

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Kuba Chruszczewski pisze:

    Wszystko fajnie, ale miruna jest jak najbardziej drapieżna. Zresztą nic jej to nie szkodzi, najsmaczniejsze ryby, to drapieżniki ( no, może lin jest tu wyjątkiem).
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Morszczukowate
    Załączam ukłony.

    Kuba Chruszczewski.

    • Maciej Rogala pisze:

      Witaj Kubo. Dzięki za sprostowanie. Chodzi mi o to, że te największe drapieżniki takie jak tuńczyki, merliny, rekiny mają najwięcej metali ciężkich, bo zżerają masę innych ryb. Pozdrawiam

  2. emilia pisze:

    Świetnie, właśnie siedzę i szukam jakie rybki można jeść, tak żeby przysłużyły się zdrowiu a nie odwrotnie. Można prosić o więcej nazw ryb nie hodowlanych i nie toksycznych?

    • Maciej Rogala pisze:

      Witaj Emilio, najlepsze są te najtańsze. Oprócz miruny i makreli, super jest morszczuk i śledź, ale tylko atlantycki. Filety z morszczuka kupuj wyłącznie bez glazury, ale to trzeba wiedzieć gdzie szukać. Z tych nieco droższych to bardzo lubię halibuta i oczywiście dorsza. A z rodzimych ryb polecam sumy, choć to już hodowlane, ale pyszne – tak około 2-3 kilo do kupienia w Makro. Pieczony sum to prawdziwy rarytas, albo zupa na sumie. Nie daj się nabrać na suma afrykańskiego, bo to najgorsze jadło jakie może być. Z rodzimych ryb w bardzo dobrej cenie do jakości są okonie – ale bardzo rzadko można je kupić. Nigdy nie kupuj szczupaków, bo kosztują mniej więcej tyle samo co okoń, a są o wiele mniej smaczne. Jeszcze gorsza ryba to tołpyga – z jakiś dziwnych powodów promowana w Lidlu. Pozdrawiam

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Top