Rodzinny blog finansowy

Gram pod Buffetta

By on Marzec 9, 2017 in ABC GIEŁDY with 15 Comments

Czy wiecie co powiedział Warren Buffett w 2009 roku?  „W 2008 r. dokonałem kilku głupich inwestycji. Kupiłem gigantyczną liczbę akcji ConocoPhillips w chwili, gdy ceny ropy i gazu były blisko szczytu. W żaden sposób nie przewidywałem tak dramatycznego spadku notowań tych surowców” –  Magazyn Forbes 04/2009

W lutym 2009 roku w liście do inwestorów napisał, że gospodarka amerykańska „będzie w stanie ruiny w całym 2009 roku i prawdopodobnie dużo dłużej”, a teraz napisał, że jest „niemal pewne”, że w następnych latach akcje będą warte znacznie więcej niż obecnie. Sprawić to mają innowacje, duch przedsiębiorczości i obfitość kapitału.

Skoro osoba, którą uznaje większość Amerykanów za „wyrocznię z Omaha” napisała, że wzrosty na giełdzie są „niemal pewne” to kto miałby kupować akcje jutro?

Odczekałem cierpliwie 2 tygodnie na wysyp popytu, który jak widać spotkał się z prawie tak samo dużą podażą.

Te proste pytanie skłoniło mnie, że zająłem krótkie pozycje po owych 2 tygodniach zmagań popytu z podażą. Na bardzo długo? Prawie na wieczność!

Moim zdaniem, mamy dzisiaj do czynienia z okazją inwestycyjną, jaka zdarza się raz na 100 lat (to nic, że ostatnia była w 2009 roku). Następna będzie już po 2100 roku 🙂

Wybrałem lewar 1:20, czyli wywali mnie jak Nasdaq 100 wzrośnie jeszcze 5%. Zamknę pozycję jak spadnie o 20%. Ale nie na długo, bo stawka jest zbyt duża. Pozycje otwierałem 9 i 10 marca, przed publikacją danych z rynku pracy w USA.

Tutaj jest nieco więcej:

W drodze do wolności finansowej

 

 

Tags: ,

O autorze

O autorze: Autor bloga .

Subskrypcja

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do subskrybentów bloga, a otrzymasz więcej tego rodzaju treści.

Liczba komentarzy - 15

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. JakiMAKI pisze:

    Bla, bla, bla. Kogo to obchodzi? Bajdurzenie.

    • Maciej Rogala pisze:

      Jaki, dzięki za twój krytyczny komentarz. Mój post jest swego rodzaju komentarzem do treści listu jaki wysłał do inwestorów WB. WB, którego niezwykle cenię przede wszystkim za jego krytyczne podejście do tzw. dywersyfikacji, bardzo rzadko wypowiada się tak jednoznacznie jak teraz. I gdy wypowiadał się jednoznacznie w przeszłości, tak jak teraz, to warto spojrzeć na te słowa kontrariańsko, a może nie warto a „można”. Mamy hossę, mega hossę w USA. To fakt. Faktem jest, że szanse trafienia na sam szczyt hossy, która trwa od 8 lat są bardzo nikłe. Jednak moim zdaniem okazja jest zbyt kusząca, jak dla mnie, aby nie spróbować z niej skorzystać. Oczywiście nikomu nie polecam takiej zagrywki, bo ona jest bardzo, bardzo ryzykowna. Dla większości zbyt ryzykowna. Pozdrawiam

  2. Maciej Rogala pisze:

    Mój wpis to także swego rodzaju info: Na giełdzie są zbyt duże pieniądze do zarobienia/stracenia aby mógł istnieć jakiś OBIEKTYWNY autorytet. WB jest autorytetem pod względem filozofii inwestowania, ale gdy bawi się w PROGNOSTĘ, to znaczy, że kaszani.

  3. Conrado pisze:

    Bardzo ciekawe spojrzenie, zarówno na list Buffeta, jak i na obecną sytuację rynkową. Przyznam, że sam widzę dużą analogię do lat 2005-2008 i też korci mnie otworzenie pozycji krótkich… Zastanawia mnie tylko jak wiele osób uważa obecnie, że wyceny akcji na giełdach amerykańskich (ale i polskiej) robią się zbyt wysokie i czy paradoksalnie ta zwiększająca się ilość osób o podobnym spojrzeniu nie spowoduje, że korekta (a może i gwałtowna bessa) się jednak nie pojawi.
    Życzę powodzenia.

    • Maciej Rogala pisze:

      Witaj Conrado. Uznałem, że gra jest warta świeczki. Oczywiście forex to zakłady, a nie inwestycja. Ale też nie hazard. W kasynie o sukcesie decyduje szczęście i rachunek prawdopodobieństwa. Natomiast tutaj nie. W dzisiejszej sytuacji zakład jaki przyjąłem w moim oczywiście subiektywnym odczuciu daje mi więcej szans na wygraną niż przegraną. Stawiam powiedzmy na kolor, jednak, że wypadnie ten na który postawiłem szanse oceniam na 60%. A więc szansa, że stracę wszystko (co postawiłem w zakładzie) jest 40%. Co więcej, moim subiektywnym zdaniem mam 60% na wygraną nie 100%, ale co najmniej 4 razy więcej. A jeśli chodzi o GPW to uważam, że nawet jak się zacznie ostra zwała w USA, to jesteśmy w stanie to przetrwać. W Polsce ludzie mają pieniądze na lokatach i są wściekli na siebie. Tak więc potencjał popytu na akcje jest gigantyczny. Tutaj nigdy bym nie postawił zakładu na spadki. Dzięki za życzenia

  4. byk pisze:

    A jednoczesnie ten sam WB wlasnie skupuje setki milionow akcji Apple’a…samobojca?

  5. byk pisze:

    A jednoczesnie ten sam WB wlasnie skupuje setki milionow akcji Apple’a…samobojca?

  6. byk pisze:

    krach bedzie to pewne jak smierc i podatki, pytanie kiedy , jutro, za miesiac czy rok…? niestety autorytety tez sie myla- chocby niedawno Sorros…i na tym polega magia rynku…skoro pan obstawia w najblizszym terminie krach w USA to zakladam ze krach bedzie tez u nas – jedno mi nie pasuje bo uwazam ze nasza GPW jest dopiero przed prawdziwymi wzrostami by potem mogl byc …krach…a moze sie myle…?

    • Maciej Rogala pisze:

      Jak sam napisałeś na giełdzie wszystko jest możliwe. Moim zdaniem możliwe jest, że GPW byłaby w stanie rosnąć przy spadku w USA o 20%. Gdyby rynek zanurkował o 50%, to już inna para kaloszy.

  7. byk pisze:

    Co pan ma na mysli pod pojeciem krach w USA – wieksza korekte(10-20% czy wejscie w besse? bo to duza roznica

    • Maciej Rogala pisze:

      Liczę na spadek o 20%. A czy pójdzie dalej, to, wiesz, nie ma co gdybać, gdy nie ma takiego spadku. Taki założyłem cel zajętej pozycji na krótkich. Jeżeli go osiągnę, to na pewno zamknę co najmniej połowę pozycji. A co będzie dalej? Pewnie wtedy zaczną się dywagacje, czy to początek bessy i trzeba wiać, czy głęboka korekta i super okazja na wejście. Jakby doszło do czegoś takiego, co sobie życzę, możemy powrócić do szans. Przy czym ja zawsze patrzę na relację popyt-podaż. Dla mnie tylko to się liczy, a nie jakieś obiektywne wydarzenia, zagrożenia, szczególnie teraz, gdy rynkami żądzą emocje.

  8. Max von Bialystock pisze:

    Panie Macieju widzę tu pewną moralną sprzeczność (tzw moral hazard); nagania Pan na akcje w Polsce, gra Pan krotko na NASDAQ? Wieści nawet koniec hossy! No chyba, że Pan broni tak swoich długich pozycji w polskich funduszach. Owszem, każdy spodziewa się korekty (która w końcu będzie) ale nie powyżej 20% i jeszcze nie teraz. Podejrzewam, jak spadnie, to tylko do obecnych poziomów. Niech Pan przeanalizuje wykres SP500 od 1975 do 2000r. Od 2009r. do 2030r. mamy trochę czasu… Najbliższa roczna bessa na WIGu dopiero od 2020r.

    • Maciej Rogala pisze:

      Czołem Max. Miło Cię słyszeć ponownie. Nie ma tutaj sprzeczności. Relacje między popytem a podażą są moim zdaniem odwrotne na obu rynkach. W Polsce główne źródło popytu – posiadacze lokat w Polsce – nie zaczęło płynąć do funduszy, a w USA, moim subiektywnym zdaniem, jest na wyczerpaniu. Pożyjemy zobaczymy. Pozdrawiam

  9. Luis pisze:

    ech, taki to dla ciebie autorytet a nie zapamiętałeś najważnejszych jego lekcji- inwestuj długoterminowo, kupuj kiedy wszyscy sprzedają i sprzedawaj kiedy wszyscy chcą kupić. Buffet nigdy się nie lewarował.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Top