Rodzinny blog finansowy

Czy to koniec hossy w USA? Mam taką nadzieję

By on Czerwiec 11, 2017 in ABC GIEŁDY with 4 Comments

Dwie największe okazje inwestycyjne to…

… koniec bessy i jej początek. Oczywiście nie chodzi mi o  okresowe, nawet kilkumiesięczne zmiany trendu giełdowego. Mam na myśli trend wieloletni i o zyski osiągane właśnie w tak długim horyzoncie inwestycyjnym.

Ostatnią z kategorii wielkich okazji inwestycyjnym był koniec bessy, lub, jak kto woli, początek hossy, szczególnie na rynku amerykańskim, jaki miał miejsce w I kwartale 2009 roku. Osoby, które wówczas kupowały akcje amerykańskich firm, a nawet pół roku wcześniej – doświadczając kilkumiesięcznych głębokich spadków – są dzisiaj prawdziwymi szczęściarzami, czasami milionerami. Ale…

No właśnie chodzi o to ALE

Było, minęło. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Oczywiste jest, że kolejną wielką okazją inwestycyjną będzie początek bessy, właśnie na rynku amerykańskim.  Najgłębsze spadki będą dotyczyły – tak zakładam – rynku, który zyskał na hossie najwięcej, czyli spółek  technologicznych notowanych na Nasdaq.

Oczywiste jest również to, że skorzystanie z tej wielkiej okazji inwestycyjnej nie może być łatwe, ani proste, tym bardziej, że aby z niej skorzystać trzeba wybrać instrumenty pochodne, gdzie najczęściej mamy bardzo wysoki lewar.

Drugą oczywistą rzeczą jest to, że prawdopodobieństwo trafienia w sam szczyt hossy, otwarcia pozycji S na samym szczycie wieloletniego trendu jest bardzo małe – jeżeli mamy na uwadze trend wieloletni, w tym przypadku hossę trwającą już prawie 9 lat.

Czy jednak gra jest warta świeczki?

Takiej odpowiedzi może udzielić sobie wyłącznie dany inwestor, dana osoba. Przede wszystkim trzeba być przygotowanym na straty, i to w takiej wysokości, aby nie powodowały one naszego zniechęcenia, a także, aby nie dotyczyły całego kapitału jaki możemy zainwestować z myślą o niewyobrażalnych zyskach.

Trzeba być przygotowanym na wiele strzałów i mieć świadomość tego, że szansa trafienia za pierwszym razem na szczyt hossy z naszym szortem jest bliska zeru.

Mój pierwszy strzał okazał się pomyłką – rachunek prawdopodobieństwa jest nieubłany.

Dlaczego wówczas zdecydowałem się na otworzenie pozycji S na Nasdaq 100, uwierzyłem, że mam cień szansy na sukces, wyjaśniłem w tym wpisie:

W drodze do wolności finansowej

Przekonała mnie analogia do początku hossy na rynku amerykańskim. Niemal następnego dnia po opublikowaniu przez Warrena Baffetta listu do inwestorów, w którym przekonywał, że nie ma szans na wzrosty indeksu w 2009 roku. Teraz przekonał mnie list Buffetta z tego roku, w którym napisał, że nie wyobraża sobie, aby akcje amerykańskich firm były za rok niżej wyceniane niż na początku tego roku. Zastosowałem lewar 20-tokrotny dając sobie jeszcze pięcioprocentowy margines wzrostu indeksu Nasdaq 100. Niestety indeks wzrósł ponad zakładane pięć procent i straciłem całość zainwestowanych pieniędzy.

W piątek podjąłem decyzję o ponownym otwarciu pozycji S na Nadaq 100, a w środę na Amazonie przy cenie 1012 USD.

Piątkowe spadki mają w sobie coś wyjątkowego.

Nie są związane z jakimś negatywnym wydarzeniem, w postaci wyników referendum w Wielkiej Brytanii, wyborów prezydenckich w USA. Wszystkie te przypadki były pułapką dla Szorciarzy – spadki okazywały się chwilowe.

W piątek akcje firm technologicznych spadły, ot tak, podobno, bez żadnego powodu, a raczej z powodu o wiele silniejszego niż wszystkie poprzednie:

wynikały ze strachu przed utratą niebotycznych zysków, jakie przyniosły akcje największych technologicznych spółek ich posiadaczom. Akcje tych firm tylko w tym roku wzrosły o ponad 20%!

Jeżeli uczucie strachu wśród posiadaczy akcji stanie się dość powszechne, to inwestorzy, którzy kupowali akcje Amazon, Fb, Netfliksa w latach 2009-2016, bez najmniejszego oporu sprzedadzą akcje po cenach z końca ubiegłego roku, czyli o 20 procent taniej niż teraz są wyceniane, bo i tak ich zyski wciąż będą niewyobrażalne.

Do otwarcia pozycji S skłonił mnie także dzień wystąpienia spadków – PIĄTEK.

Posiadacze akcji spółek mają aż cały weekend aby zmierzyć się z uczuciem strachu, aby pobudzić swoją wyobraźnię, zadać sobie pytanie: Co by było, gdyby właśnie teraz miał nastąpić koniec hossy – czyli mogą sobie wmówić, że uda im się sprzedać akcje na samym szczycie.

Ta właśnie iluzja tych inwestorów i ich strach jest największą szansą na to, aby stała się samospełniającą się przepowiednią. 

Warto pamiętać, że właśnie strach jest najsilniejszym motywatorem, o wiele bardziej niż żądza zysków. W tym przypadku strach przed utratą niebotycznych zysków jakie przyniosły największe amerykańskie spółki nowych technologii.

gun-1340246_1920

Czy drugi mój strzał okaże się strzałem w 10-tkę?

Jeżeli nie, to mam jeszcze kule na kolejne strzały, bo gra toczy się o bardzo duże zyski, wręcz niebotyczne.

Tags: , ,

O autorze

O autorze: Autor bloga .

Subskrypcja

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do subskrybentów bloga, a otrzymasz więcej tego rodzaju treści.

Liczba komentarzy - 4

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Franek Dolas pisze:

    Wyglada, ze teraz mozesz trafic; korekta na przewrtosciowanej branzy technologicznej jest oczywista. Warto, tez pomyslec o zajeciu kontrujacej, defensywnej pozycji w niedowartosciowanych spolkach farmacentycznych, biotechnologicznych, wydobywczych metali szlachetnych i konsumenkich detalicznych. Moim zdaniem, to zadnen poczatek bessy, jedynie normalna roszada sektorowa, ktora pownna wywazyc glowne indeksy amerykanskie.

  2. Franek Dolas pisze:

    Poza Nasdaq’iem i sp500 na rynkach eu, chin i u nas, nie widac jeszcze konca hossy, wrecz przeciwnie to raczej poczatkowa faza. Szerokosc rynku tez jest nie slabnie. Gospodarki rowniez dopiero sie rozkrecaja. Zobacz surowce odbily i nadal nisko. Zadnych oznak przegrzania. To jeszcze musi potrwać sadza, ze przynajmniej do 2020, ktory i tak bedzie malym piwem (krotka przerwa). Jesli wezmiemy pod uwage teorie cykli mega trendow, wychodzac z dolu 2009 cyklu Kondratiewa (60lat) to jeszcze daleko do jakiejs wielkiej depresji, czy kryzysu globalnego w stylu 1929-1948, 1964-1980, czy 2000-2016.

  3. Max von Bialystock pisze:

    Manipuluje sie emocjami tylko na Main Street, a nie na Wall Street. Co jest zle dla zwyklych zjadaczy chleba, jest dobre dla bankierow: i vice versa.
    Bulls and Bears make money – Piggs get slaughtered

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Top