Rodzinny blog finansowy

Chciałbym zostać TWOIM PRZEWODNIKIEM

By on Maj 1, 2016 in O BLOGU, PPE with 4 Comments

 

trekking-299000_960_720

Założyłem tego bloga, aby zostać twoim PRZEWODNIKIEM – jako ROZWAŻNEGO RODZICA inwestującego z myślą o… . Będę nim nie tylko w momencie odłożenia pierwszych pieniędzy w funduszach inwestycyjnych, ale też na każdym etapie inwestowania tych pieniędzy: za tydzień, za miesiąc, za rok, a nawet za lat naście – jeżeli twój syn lub córka ma dzisiaj nie więcej niż kilka lat i nie zdecydujesz się na wypłatę pieniędzy zbyt wcześnie, lub gdy będziesz przechodził na emeryturę.

Będę służył pomocą – jak przystało na WIARYGODNEGO PRZEWODNIKA – przede wszystkim w momentach trudnych, a takie na pewno się zdarzą, także wówczas gdy wybierzesz najbezpieczniejszy sposób pomnażania swoich oszczędności.

Nie będę ci doradzał jaki rodzaj funduszu będzie najbardziej opłacalny. Nie tylko dlatego, że nie wolno mi tego robić. Nie zrobię tego, bo nie potrzebujesz takiej podpowiedzi, bo taka podpowiedz byłaby zawsze szkodliwa, niezależnie od tego jak „opłacalna” byłaby decyzja podjęta na podstawie takiej rekomendacji. Wyjaśniam to dokładnie tutaj: Na czym będzie można zarobić najwięcej.

Jako TWÓJ PRZEWODNIK będę cały czas obok ciebie, abyś mogła/mógł uzyskać podpowiedź: W jaki sposób podejmować najlepsze decyzje? 

Wspólnie przygotujemy dobry plan na lepszą przyszłość finansową, przede wszystkim twojego dziecka, ale nie tylko.

Rozpoczynając odkładanie „stówki” już dzisiaj, spowodujesz, że za 10-15 lat – wtedy gdy koszty utrzymania rodziny będą najwyższe – będziesz mogła/mógł wydawać na edukację dzieci dużo więcej. Wiem o czym piszę, bo jestem facetem z trójką dzieci do „wyżywienia, ubrania i wykształcenia” i tych wyjątkowo wysokich wydatków doświadczyłem na co dzień: wilczy apetyt, ubrania, szkoła, dodatkowe zajęcia, korepetycje, kursy językowe, itd. Tych wydatków jest całe mnóstwo, niemal nieskończoność.

dialog_edinem_2016-05-10

Mam dzieci w wieku 23, 21  i 14-ście lat. Dopiero niedawno dwóch najstarszych synów, studiując, zaczęło zarabiać na własne kieszonkowe. Dzięki temu koszty bycia ojcem nieco spadły.

Dzisiejsza decyzja o odłożeniu „stówki” miesięcznie w funduszach, będzie miała skutki dla całej twojej przyszłości i ułatwi ci rozwiązanie wielu ważnych problemów finansowych. Ona dotyczy przede wszystkim spraw i okresu dla wielu rodziców najważniejszego – wychowywania dzieci i zapewnienia im jak najlepszej edukacji.

Odłożone teraz 100 zł miesięcznie, umożliwi ci zwiększenie wydatków o kwotę wielokrotnie wyższą w okresie znacznie większych i ważniejszych potrzeb finansowych w porównaniu do tych jakie masz dzisiaj. I w mojej opinii

to winien być najważniejszy powód założenia planu systematycznego oszczędzania: troska o bardziej komfortowe warunki wychowywania własnych dzieci.

Zaczniesz po prostu inwestować pieniądze, aby mieć więcej nie tylko pieniędzy, ale przede wszystkim możliwości ich wydawania. Zaczniesz od 1200 zł w pierwszym roku (wpłaconych w miesięcznych ratach) i powoli, ziarnko do ziarnka uzbiera się miarka. A nawet dużo więcej. Odkładane pieniądze będziesz miał(a) zawsze pod ręką – będą nie tylko coraz większe, ale cały czas gotowe do tego, aby je skonsumować.

Jeżeli nie skusisz się na ich zbyt wczesną wypłatę, to w pewnym momencie staniesz się wytrawną inwestorską/wytrawnym inwestorem.

Aby zapewnić swojej rodzinie, swojemu dziecku bezpieczną przyszłość finansową nie wystarczy odkładać pieniądze. Rozpoczynając systematyczne oszczędzanie przez okres wielu lat, możesz jedynie liczyć na dodatkowe środki, na to, że będziesz miał(a) ich więcej.

O ile więcej?

No właśnie. To jest najważniejsze pytanie, na które będą chciał wspólnie z tobą poszukać odpowiedzi.

Kilka, a nawet kilkanaście lat to szmat czasu. Wystąpi wiele zdarzeń, które zmniejszą twoje szanse na sukces. Możesz nie mieć w przyszłości środków, aby odkładać pieniądze w przewidywanej wysokości. Co więcej sytuacja może być na tyle trudna, że zmusi cię do wypłaty zgromadzonych pieniędzy. Zagrożenia mogą być bardziej prozaiczne: może ci zabraknąć konsekwencji i przestaniesz odkładać pieniądze także w sytuacji, gdy twoje dochody będą wyższe od dzisiejszych, albo wypłacisz pieniądze na sfinansowanie bieżącego, błahego (w zestawieniu z przyszłością twego dziecka) wydatku.

Przeszkody mogą także czaić się na zewnątrz. Odkładane pieniądze planujemy kiedyś wydać: kupując określone towary, korzystając z określonych usług. O przyszłej wartości oszczędności zadecyduje nie tylko ich przyszła wartość nominalna, ale przede wszystkim to jaką będą miały siłę nabywczą: czyli ile towarów i usług będziesz mógł za nie nabyć.

Jeżeli okaże się, że odłożone i pomnożone pieniądze nie wystarczą na opłacenie zaplanowanego wydatku (np. studiów na dobrej uczelni) – bo jego cena wzrośnie bardziej niż wartość odkładanych pieniędzy – to będzie oznaczało, że twoje oszczędności będą realnie mniej warte, niż w momencie ich wpłaty do planu.

Przyszłość, pełna trudnych do przewidzenia zagrożeń, oferuje nam równie duże możliwości

Możesz osiągać większe dochody, może zwiększyć się twoja determinacja do oszczędzania. W tej sytuacji odłożysz więcej niż zaplanowałaś/zaplanowałeś na początku.

Jednak najwięcej możliwości na osiągnięcie sukcesu wiąże się z rynkiem kapitałowym. Bardzo długi okres oszczędzania, kilkanaście lat pomnażania kapitału, potraktuj jako niemal nieograniczone możliwości, jako wyzwanie. To niepowtarzalna szansa na znaczne pomnożenie pieniędzy bez ponoszenia zbyt wysokiego ryzyka inwestycyjnego. Twoja ewentualna przegrana w wyścigu z inflacją, może przynieść opłakane rezultaty – właśnie ze względu na długi termin. Tak samo, ale odwrotny skutek, może przynieść twoje zwycięstwo w tym pojedynku.

Gdy po roku pomnażania oszczędności, okaże się, że wygrałaś/wygrałeś lub przegrałaś/przegrałeś ze wzrostem cen o kilka punktów procentowych, to będzie oznaczało niewielką stratę lub niewielki zysk – liczony w sile nabywczej pieniędzy. Jeżeli ta ewentualna porażka lub wygrana na takim właśnie poziomie, będzie kumulowana przez kilkanaście lat, wówczas będziemy mogli uznać, że ponieśliśmy bądź totalną klęskę w planie posagowym (pomimo odkładania znaczących kwot) lub spektakularne zwycięstwo.

Warunki gromadzenia środków to nie wszystko. Zapewne będziesz w stanie odkładać przysłowiową „stówkę” i nie będziesz zmuszona/zmuszony do wypłaty lub zawieszania wpłat. Jeżeli tak się stanie – uda ci się wpłacić tyle ile zaplanowałaś/zaplanowałeś – wówczas przyszły sukces w realizacji marzenia o sfinansowaniu studiów twej córki, lub wkładu do mieszkania twego syna, będzie zależał od efektywność w pomnażaniu środków, od tego ile uda ci się zarobić.

Jakie znaczenie będzie miała osiągnięta przez ciebie stopa zwrotu? Ogromne. Poznasz na tym blogu  mechanizm procentu składanego.

Przekonasz się, że tylko w długim terminie można zwielokrotnić wartość odłożonych pieniędzy bez ponoszenia ogromnego ryzyka inwestycyjnego. Pomnożyć oszczędności dwa razy? Kto by nie chciał? Każdy. Tylko spekulacje giełdowe dają taką możliwość i tylko wytrawni gracze giełdowi mogą o czymś takim marzyć? Nic bardziej mylnego. Wystarczy kilka procent rocznie i odpowiednio długie akumulowanie tych pozornie niewielkich, rocznych zysków.

Jeżeli dobrze się przygotujesz do pojedynku z przyszłością – twoje oszczędzanie stanie się logicznym planem dojścia do założonego punktu na mapie, i jeżeli – dodatkowo uda ci się zachować żelazną konsekwencję w realizacji tego planu (co będzie najtrudniejszym elementem), prawdopodobieństwo sukcesu będzie dużo większe niż poniesienia porażki.

Czy nadaję się na TWOJEGO PRZEWODNIKA?

Plany systematycznego oszczędzania/inwestowania w funduszach to moja specjalność. Już w 1995 roku jako pracownik towarzystwa funduszy powierniczych zacząłem jeździć po kraju i wprowadzać pierwsze zakładowe plany systematycznego inwestowania w funduszach. W kilkudziesięciu zakładach pracy spotkałem się z wieloma tysiącami pracowników. To było wspaniałe i jednocześnie bezcenne dla mnie doświadczenie. Dzięki niemu nauczyłem się widzieć produkty finansowe oczami oszczędzających a nie tylko specjalisty.

Ostatni produkt finansowy jaki sprzedałem to pracowniczy program emerytalny dla pracowników Telekomunikacji Polskiej SA. Dzięki mnie (oczywiście, w jakimś tam ułamkowym wymiarze) ponad 60 tysięcy pracowników tylko tej jednej firmy zaczęło systematycznie inwestować.

16 lat temu zrezygnowałem z pracy na etacie, przechodząc „na swoje”. Zająłem się edukacją inwestycyjną i emerytalną – prowadzę firmę doradczo-szkoleniową EDINEM (Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna). W międzyczasie napisałem 5 książek – poradników inwestycyjnych (informacje o tych książkach są na moim blogu).

Chciałem być niezależny, bardziej wiarygodny, teraz także dla ciebie.

Powróćmy jednak do ciebie, do twoich szans na sukces

Dwa najważniejsze ryzyka na jakie będziesz narażona/narażony to: ryzyko zmienności inwestowanych pieniędzy, a także ryzyko podejmowania nieracjonalnych decyzji w trakcie oszczędzania.

Ktoś mógłby zaprotestować, uznając, że przecież nie w każdym przypadku będziemy narażeni na zmienność notowań. Zgoda. Ale to nie znaczy, że dobierając na przykład fundusz obligacji, lub nawet lokatę bankową, będziesz wolna/wolny od wyżej wymienionych ryzyk. Wybierając konto oszczędnościowe też możesz boleśnie doświadczyć obu ryzyk.

Jeżeli twoja decyzja o wyborze konta oszczędnościowego lub funduszu obligacji nie będzie miała uzasadnienia w głębokich i wolnych od wpływu rynku potrzeb, to kilkuletnie wzrosty na giełdzie mogą podważyć twoje przekonanie o atrakcyjności depozytu bankowego z „marnymi kilkoma procentami rocznie”. Kilka lat kilkunasto- a być może nawet kilkudziesięcioprocentowych stóp zwrotu w funduszu akcji może skusić nawet najbardziej zatwardziałego konserwatystę.

Jak myślisz, kto inwestował w fundusze akcji w 2007 roku, na samym szczycie hossy? Osoby, które najgłośniej powtarzały, że nikt nigdy nie namówi ich na akcje. Osoby, które „kochały” bezpieczeństwo i korzystały wyłącznie z lokat bankowych. A jednak „miłość do bezpieczeństwa” okazała się zbyt krucha – dziesiątki tysięcy osób przeprosiło się z akcjami w najgorszym możliwym momencie. Wyjaśnię ci dlaczego, aby ciebie nie spotkała podobna  wpadka w przyszłości.

Czy hossa na giełdzie się powtórzy, podobna do tej jaka panowała w latach 2003-2007? To niemal pewne. Nie wiemy, czy będzie to za rok, czy za lat pięć, albo dziesięć. Być może już się zaczęła.

Jesteś przygotowana/przygotowany na takie ryzyko? Jeżeli nie, to wiedz, że czytając mego bloga zdobędziesz niezbędną wiedzę i wskazówki jak sobie poradzić z tym ryzykiem. Pierwsza wskazówka znajduje się tutaj: Różnica między dobrą, a zgubną decyzją inwestycyjną

We wszystkich przypadkach, ponosimy identyczne ryzyko – podjęcia nieracjonalnej decyzji o zmianie sposobu oszczędzania w najgorszym możliwym momencie(!). Wymienione ryzyko dotyczy każdego, bez względu na wybraną formę i sposób lokowania oszczędności.  W każdym przypadku będzie ono najsłabszym punktem twojego planu posagowego.

Jednak, gdy dobrze się do tego przygotujesz – możesz liczyć na moją pomoc jako TWEGO PRZEWODNIKA – to będziesz miał(a) zdecydowanie więcej szans na osiągnięcie sukcesu.

 

Tags: , ,

O autorze

O autorze: Autor bloga .

Subskrypcja

Podoba Ci się ten artykuł? Dołącz do subskrybentów bloga, a otrzymasz więcej tego rodzaju treści.

Liczba komentarzy - 4

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. JU87 pisze:

    Jak mam rozumieć to „przewodnictwo” – będziesz nas informować kiedy sprzedawać i kiedy kupować? Czy też „don’t worry be happy”; nic się nie dzieje, akumulujcie dalej.

    • Maciej Rogala pisze:

      Witaj, na pewno nie to pierwsze. Bliżej tego drugiego. Przy systematycznym oszczędzaniu w długim terminie, czyli co najmniej 10 lat, wystąpią warunki skrajne – będzie moment skrajnego optymizmu, jak i totalnego zwątpienia. Jako przewodnik podpowiem w jaki sposób ustalić plan inwestycyjny, czyli plan dojścia do określonego celu – posiadania konkretnej kwoty w określonym momencie. W zależności od tego celu czytelnik mego bloga powinien dobrać odpowiedni fundusz, rodzaj funduszu lub zestaw funduszy. To będzie punkt wyjścia. W przyszłości pojawią się wyzwania. I jako dobry przewodnik będę pod ręką szczególnie w momentach takich właśnie wyzwań. Dzięki za pytanie. Pozdrawiam

  2. JU87 pisze:

    Czyli przy skrajnym optymizmie nie kupować i nie sprzedawać, a zmienić fundusz na bezpieczny (obligacji, pieniężny). Przy totalnej depresji przejść do akcji i kumulować dalej – czyż nie tak, czy ja dobrze zrozumiałem?

    • Maciej Rogala pisze:

      Też nie. Oczywiście to fajna strategia – przenosić się do funduszu akcji na dnie bessy i wychodzić z niego na szczycie hossy. Ale tylko na „papierze” – w praktyce niewykonalna. I piszę to jako osoba, która od 20 lat pomaga inwestorom podejmować właściwe decyzje, i która była świadkiem setek sukcesów i porażek. Nie ma cudów, nie ma darmowych obiadów, nie ma też skutecznej strategii, która pozwoli inwestować na górce i sprzedawać na dole, lub blisko dna. W strategii, jaką będę polecał użytkownikom mojego bloga są dwie zasady: żelazna konsekwencja w dążeniu do założonego celu (bez żadnych ale, bez żadnych wyjątków, poza sytuacją, w której nie można zachować konsekwencji), oraz ŻADNYCH PROGNOZ.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Top